Jakiś czas temu zakupiłem w Chinach 2szt przetwornic indukcyjnych z nadzieją, że mimo prosto wyglądającej konstrukcji i naprawdę niewielkiej ilości elementów będzie można użyć tego urządzenia w warsztacie np. jako pomoc przy odkręcaniu zapieczonych śrub czy np. przy procesie hartowania niewielkich metali. 120W mocy to niestety bardzo mało jak na tego typu konstrukcję, nie mniej urządzenie sprawuje się naprawdę przyzwoicie. Zapraszam do recenzji.

Już na pierwszy rzut oka widać, że liczba elementów ograniczona niezbędnego minimum. Układ składa się z dwóch tranzystorów mosfet, dwóch szybkich diod, dwóch indukcyjności, rezystorów oraz elementów rezonansowych czyli zewnętrznej cewki i dużej pojemności. Przy pierwszych próbach a w zasadzie podczas „wyciskania, ile się da” układ udało mi się uszkodzić, spaliły się tranzystory. Jako, że napisy na tranzystorach były zeszlifowane – w celu naprawy w pierwszej chwili wstawiłem IRFR120, ale ze względu na niski prąd maksymalny wytrzymały zaledwie chwilę. Następnie wlutowałem IRFR2905 – 50A tranzystory niskonapięciowe, które wydają się być odpowiednie – nagrzewnica działa lepiej niż na oryginalnych mosfetach, których oznaczenie nie jest niestety widoczne. Na zdjęciu uwieczniłem palący się tranzystor.

Przejdźmy do testów.
Po podłączeniu napięcia stałego 12V urządzenie pobiera ok 1,8A. W momencie zbliżenia metalowego elementu do cewki prąd zaczyna rosnąć. W szczytowym momencie udało mi się osiągnąć prąd ok 12A co daje prawie 150W czyli więcej niż deklaruje producent. Podczas biegu jałowego, mimo ok 20W pobieranej mocy nic się specjalnie nie grzeje, raczej wszystko po trochu co może świadczyć poprawności działania całej konstrukcji. W pierwszej chwili podłączyłem urządzenie pod zasilacz uniwersalny, który w swojej konstrukcji ma kilka odczepów na transformatorze oraz przekaźniki, które załączają odpowiednie napięcie. Niestety – nagrzewnica najprawdopodobniej generuje duże zakłócenia, które destabilizują pracę takiego zasilacza powodując jego chaotyczne przełączanie. Zbudowałem na szybko prosty zasilacz transformatorowy aby móc dalej testować urządzenie.
Przetestowałem nagrzewanie się starego śrubokręta 6,5mm.

Jak widać średniej wielkości śrubokręt możemy tym urządzeniem rozgrzać do czerwoności w czasie ok 2 minut (nie wiem czy to dużo czy mało). Jednak wg mnie jest całkiem przyzwoity wynik. Jeśli chcielibyśmy domowym sposobem zahartować końcówkę śrubokręta, to taka nagrzewnica będzie tutaj dużym ułatwieniem!
Podsumowując…
jedna sztuka kosztowała ok 9 dolarów, czyli ok 35zł. Jest to w mojej ocenie niska kwota jak za urządzenie, które co prawda małej mocy, ale niewielkie metalowe przedmioty jest w stanie efektywnie podgrzać. Oczywiście nie można porównywać tej nagrzewnicy do firmowych sprzętów za kilka tys zł, ale też nie jest to tylko bezwartościowy gadżet i do domowych, hobbystycznych lub nawet niewielkich warsztatowych zastosowań jak najbardziej się sprawdzi.